logo
Wróć na stronę główną

Strony:  1  -  2  -  3  -  4  -  5  -  6  -  7  -  8  -  9

O ZDROWIU

Stres - jak z nim walczyć Autosugestia i wizualizacja Palenie albo zdrowie Jak żyć ze schizofrenią Zły krąg nieśmiałości
Odżywianie a zdrowie

Jeżeli mamy osłabiony system nerwowy, a nie potrafimy go sobie poprzez dobrą kuchnię, naturalnym i dobrym wyżywieniem doprowadzić do porządku - to jesteśmy niecierpliwi, mamy skaczące ciśnienie, czasem apatia przychodzi, wstajemy rano z niechęcią i bez przerwy, mimo woli, zarabiamy na kłopotliwą sytuację rozliczeń z Panem Bogiem. Ale gdy najemy się dwa razy w tygodniu fasolówki, popijemy codziennie litrem mleka, zjemy 5 dag sera, główkę cebuli, to nie ma na nas siły. Starość nie przychodzi, kości nas nie bolą. Kładziemy się spać kiedy trzeba, wstajemy, kiedy trzeba. Żeby nam nawet ktoś nadepnął na palec, to się śmiejemy, zamiast kląć. I żebyśmy nawet nie chcieli, to do nieba pójdziemy. Znam tysiące wypadków, że ludzie przez całe lata nie jedli tych podstawowych starosłowiańskich potraw. Po wizycie u mnie nie mieli w pierwszej chwili zaufania czy będą mogli tak się zacząć odżywiać. Ale w końcu próbują. Po trzech miesiącach przyjeżdżają z radością, wyniki doskonałe.
- Proszę księdza! 20 lat fasoli i grochu nie jadłem, teraz wszystko jem, doskonale się czuję, tak siły nabrałem. Szczególnie kobiety-matki, kiedy wyrównają jadłospis domowy, okazuje się, że dzieci w szkole zaczynają mieć zamiast dwójek - trójki, piątki, a ona zauważa, że włosy zaczynają odrastać, paznokcie sztywnieją, zęby przestają się ruszać. Cały organizm się regeneruje. Niech to będą potrawy proste, ale wartościowe, które niosą organizmowi to, co trzeba mu dać.
Na kamienie wątrobowe - trzeba jadać przez całą zimę czarną rzodkiew, która równocześnie zabezpiecza przed chorobą wątroby, przed grypą, kaszlem, katarem, a przy okazji, zapewnia nam piękną, gładką skórę. Jajkom z cukrem nie po drodze. Niedobrze jest, gdy w jadłospisie jest dużo cukru, konfitur, leguminek, dżemów, itp. - to wszystko musi z kuchni zniknąć. Jajka - są lekarstwem przeciw miażdżycy, wbrew wszystkiemu, co się o jajkach mówi. Można zjadać 6 jajek na dzień i obniżyć jajkami miażdżycę i poziom cholesterolu. Ale jak do jajek dodamy łyżeczkę cukru - momentalnie rośnie cholesterol. Białko proste w jajkach daje człowiekowi ogromne siły, a żółtko zawiera w sobie ogromne stężenie wszystkich mikroelementów, biopierwiastków i witamin. Nie ma nic idealniejszego w sposobie odżywiania organizmu jak żółtko, bo w nim jest to, co rozwijające się z białka kurczątko musi zjeść, żeby mogło żyć i rosnąć. Jajko zawiera w sobie drogocenną substancją - lecytynę - zapobiegającą miażdżycy. Ale jajka nie można łączyć z dodatkowymi tłuszczami nasyconymi, nie można jajka smażyć na maśle i nie można do jajek dodawać cukru. Jajka można jadać zupełnie śmiało. Tylko w tym dniu, gdy mamy jajka np. na śniadanie czy na kolację, to powinna być do tego kawa zbożowa z mlekiem, albo herbata (herbaty na wieczór się nie pija) i bez cukru, zupełnie wtedy ten posiłek bez cukru. A jak będzie cukier, to już nie jajka. Młodym osobom, owszem, jajka nie grożą, można je sobie zjeść, bo tam jeszcze ta gospodarka jest jako taka. Ale już po trzydziestce trzeba się chronić od cholesterolu. Zresztą ostatnio było kilka wypadków, że dzieci 11-letnie miały miażdżycę i to taką miażdżycę zaawansowaną z cholesterolem powyżej 300 mg. To była tragedia. Miażdżyca w młodzieńczym wieku. Ale to, niestety, przekarmienie cukierkami i rosołkami.
Jak docenić poczciwe ziemniaki, w czym i jak gotować potrawy, które przyprawy mają skutek zbawienny dla naszego organizmu, a których należy unikać. Placki ziemniaczane można nawet w lipcu upiec z zeszłorocznych ziemniaków. 2 jajka ubić porządnie, do tego wlać pół litra przegotowanego mleka, do tego wtarkować 2 duże główki cebuli, dobrze wymieszać. Jak ktoś chce miękkie placki, to wsypać troszeczkę proszku do pieczenia i w to wszystko wtarkować dopiero pięć ziemniaków (skrobia nigdy nie poczernieje w mleku), smażyć na oleju. Jajko też ma inną strukturę, jeśli jest najpierw rozbite z mlekiem. Wychodzą placki jasnożółte w odcieniu różowym jak z młodych ziemniaków. Takie placki są łatwo strawne. Jeśli zostaną na dzień następny, to wtedy robi się zupę pomidorową, zamiast ryżu dodaje się pokrojone w paseczki placki ziemniaczane. Idealna, smaczna zupa z doskonałymi flaczkami.
Co wiedział Mojżesz? Ziemniaki - są błogosławieństwem dla nas w Europie, ale nie przesadzajmy z nimi. One nie mają być rano, wieczór i w południe. Gdybyśmy ziemniaki przyrządzali tak jak przyrządzają to Żydówki, to byśmy mieli z nich 10 pożytków więcej. Nie wiadomo skąd Mojżesz przed wiekami wiedział, że to, co siedzi w ziemi, choć nieczyste, jest bardzo bogate w życiodajne siły. I nakazał, że wszystko co rośnie w ziemi, przed przygotowaniem ma być doskonale wyszorowane i wymyte, i żeby Żydówka była najbrudniejszą, i żeby w domu wody nie miała, to ona nigdy nie będzie obierała ziemniaków tak, jak Polka. U nas przyniosą ziemniaki z piwnicy brudne, po których koty chodziły, ślimaki i inne... zanieczyszczenia. Przyniosą, obierają, połowę wyrzucą z łupinami i wytytłane, wybrudzone wrzucą do wody i teraz 5 razy to się myje, niektóre miejsca dociera, bo jeszcze są brudne, a przecież ziemniak jest bardzo porowaty, prawic jak gąbka. I w końcu te biedne, nieszczęśliwe resztki wrzuca się do garnka, wlewa wody do pełna, sypie sól, przykrywa pokrywką, a jak zaczyna gotować, zdejmuje się pokrywkę, bo chlapie na kuchni. W końcu jak już ugotowane, to się wylewa to co drogocenne do zlewu, a tę bezwartościową skrobię utłucze; niekiedy doda się trochę śmietany - i wszystkim brzuchy chcą popękać. Żydówka jak przyniesie z piwnicy ziemniaki, to najpierw je porządnie wyszczotkuje, wymyje pod bieżąca woda, jak nie ma bieżącej wody, to 3 razy wymywa w nowej wodzić i te czyściutkie ziemniaki obiera tak cieniutko, że skórka jest przezroczysta. Nie wiadomo skąd to wiedzą. Okazuje się, że tuż pod naskórkiem ziemniaka są całe pokłady magnezu, kobaltu, żelaza, tych najcięższych biopierwiastków, których nam ciągle brakuje.
Obiera, w jednej wodzie przepłukuje, wrzuci do czystego „koszernego” garnka, tylko do ziemniaków przeznaczonego. Pół garnka tylko ziemniaków, ile osób w domu, tyle główek cebuli przekroi na 4 i włoży na wierzch, wsypie ździebełeczko kminku, włoży dużą łyżkę masła, wleje 2 szklanki mleka, doleje wrzącej wody. Bo u Żydówki jest jeszcze specjalny garnek na wodę. Nigdy brudną wodą „niekoszerną” nie zaleje żadnej potrawy. Duży specjalny garnek stoi na kuchni, w którym bez przerwy gotuje się woda. Wszystko co jest niepotrzebne wyparuje z parą, a żelazo i różne paskudztwa z rur osiada na ściankach, i woda jest miękka i czysta. I tą wodą zaleje ziemniaki, tylko też do połowy garnka, bo pół garnka musi być pary, i nie soli. Przykrywa pokrywką i to się na dobrym ogniu prędko gotuje. Stwierdzi, że miękkie, posoli, chwileczkę jeszcze się pogotuje. Przygotowuje czysty gliniany garnek, wyleje z niego ten wywar z ziemniaków. Ziemniaki wysypie na półmisek - już są z masłem, z kminkiem, z mlekiem, z cebulą - zapach niesamowity - posypie tylko zielonym posiekanym szczypiorkiem. I nie trzeba już niczym przyprawiać. Są wyśmienite, nawet bez mięsa się je zje.
Takie ziemniaki są wspaniałą rzeczą, ale muszą być rzeczywiście bardzo umiejętnie i porządnie przygotowane. A do tego wywaru doleje 2/3 zimnego mleka, posieka rzeżuchę lub szczypiorek i ponalewa do kubków do picia, zamiast pomyjnego polskiego kompotu z rozbełtanego dżemu. To jest zdrowie. To są ważne rzeczy, ważne i wartościowe.
120 lat bez lekarza Gdybyśmy zwrócili uwagę na to, co my jemy i jak my jemy, i ile powinniśmy jeść, to w naszych warunkach, tych teraźniejszych, nawet najgorszych i ekonomicznie, i psychicznie, moglibyśmy 120 lat żyć, bo na tyle mamy zakodowane w Europie nasze siły żywotne, bez znajomości słowa lekarz. W ziółkach też mamy: witaminy, mikroelementy, garbniki, biopierwiastki. Ziółka w części uzupełniają to, czego nam w organizmie zabrakło. Dlatego bardzo dużo ludzi pije zioła i doskonale się czuje. I kiedy przestaną pić, a nie poprawią sobie jadłospisu, to oczywiście po 23 miesiącach rozklei się wszystko i znowu przyjeżdżają i znowu - proszę księdza, tak dobrze było, jak piłam ziółka - a gdy zapytam:
- A kiedy pani jadła fasolówkę?
- Ojej, ze 3 tygodnie temu.
- A grochówkę?
- Może ze dwa miesiące temu  no, nie mogę, bo to wzdyma, później takie gazy są.
- A kakao, kiedy pani piła?
- Ojej, to na kamienie szkodzi.
I okazuje się, że dzisiaj wypiła 3 kawy, wypaliła papierosy. I ona chce być zdrowa?
Tak samo jest z młodzieżą. Jest bardzo nieregularnie odżywiana. Takie byle co, aby tylko ten żołądek czymś oszukać. To jest tragedia. Dlatego mamy tyle raków przewodu pokarmowego i tragedii z systemem nerwowym. Przede wszystkim musimy pilnować systemu nerwowego, bo od niego zależy żołądek, jelita i wchłanianie. Bo jak jest wszystko znerwicowane, to nie ma wchłaniania.
   Gotuj pod przykryciem. Wszystko powinno być gotowane pod przykryciem, nie bez przykrycia. Dlatego powinniśmy mieć duże garnki, wykorzystane tylko do połowy. Nigdy nie można gotować w małym garnku. Ucieka witamina B1, ta, której my wszyscy mamy ciągły niedostatek, bo tej witaminy, tak jak witaminy C, organizm nie kumuluje. Nic na zapas nic składa. Jeżeli zabraknie witaminy B1, to wtedy mamy to samo - prawie podobne zmiany, jak z powodu braku magnezu, ale wtedy nawet i magnez o połowę lżej wytraca się z organizmu i ucieka - narasta taka nerwica, że nie możemy się pozbierać. Dlatego wszystkie garnki musza być przykryte pokrywką i maja się tak gotować, żeby z nich nic nie uciekało. Dlatego powinno być pół garnka objętości i pół garnka na parę. I jeszcze jedno. Trzeba zlikwidować wszelkie aluminium w kuchni - okropnie niszczy kości i śluzówki.
   O pożytkach z przypraw Wszystkie przyprawy są bardzo drogocennym lekarstwem. Gdyby pieprz był szkodliwy, wszyscy Węgrzy wymarliby na pieprznicę. Tymczasem żaden z nich nic ma wrzodów żołądka. Tak samo angielskie ziele - jest silnym lekiem żółciotwórczym i zapobiega chorobom trzustki. Majeranek, tymianek - to zioła lecznicze, które zapobiegają zatrzymywaniu soków trawiennych i żółci w woreczku żółciowym. Gałka muszkatołowa - ziółko porządnie żółciotwórcze, żółciopędne. W ciastach wyszukanych, w mazurkach na przykład dodaje się troszeczkę gałki muszkatołowej, aby nie były ciężko strawne. Im więcej w kuchni przypraw, tym mniej kłopotów w żołądku. Nawet proste zupy nie mogą być zupełnie bez przypraw. Pieprz wszędzie musi być, jest bakteriobójczy. Natomiast ocet - uchowaj Boże, siódme nieszczęście. Cytryna jest błogosławieństwem, ale nie dla zębów, bo się rozlezą tak, że połamią się nawet na bułce. Nigdy nie można dopuścić do tego, żeby ktoś gryzł cytrynę. Okropność. Sok owszem, dodany do wszystkiego, ale tak żeby nie oddziaływał na szkliwo zębów, bo normalnie w ciągu 2 minut rozpuszcza szkliwo. Jeszcze raz wracam do cukru. Na Zachodzie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych - cukier zapisano już do księgi niebezpiecznych potraw, na drugim miejscu po narkotykach. Przyjął też nazwę "białej śmierci". Azjaci, którzy nie znają cukru, żyją 120-150 lat. Glukoza - odżywia tkankę nerwową. I jest obecna w cukrze. Ale mimo wszystko cukier jest trucizną. Glukoza jest składnikiem roślin i różnych innych substancji odżywczych i jak do niej dodamy łyżeczkę miodu (na dobę), to już wystarczy na dzienną dawkę energii. A cukier zanim zostanie przetrawiony, przechodzi w organizmie 4-krotną formę przeobrażenia i rozkładu chemicznego. W pierwszej wersji łączy się z solami tłuszczów nasyconych i produkuje ogromne kryształy cholesterolu - to jest pierwsza jego substancja. Druga - jest przyczyną powstawania kamicy nerkowej. Natomiast miód przechodzi w bezpośrednią formę przeobrażania i od razu łączy się w energię. Cukierki, podobnie jak cukier, raczej szkodzą. Sacharyna - bardzo wysusza śluzówkę, raczej nie należy jej używać. Nadkwasota - pozorna, nie zawsze jest nadkwasotą. 90 procent ludzi, którzy maja nadkwasotę przewodu pokarmowego, mają zgagi. I wyobrażają sobie, że to jest nadkwasota, bo piecze, bo to, bo tamto, odbija się. A okazuje się, że to jest stała niedokwasota - z powodu niedokwaszenia przewodu pokarmowego są nietypowe odbijania się. Na wzdęcia wpływają pokarmy, gdzie jest dużo fosforu – bardzo nam potrzebnego. Nasz system nerwowy składa się ze 180 km długiej, bardzo delikatnej niteczki, która w różny sposób pozwijana - wychodzi z komputera mózgowego aż w 1800 zwojach nerwowych i przechodzi przez cały kręgosłup aż do kości ogonowej. I poza kością ogonową zostaje zakończona delikatna miotełeczką, którą nazywają teraz korzonkami nerwowymi. I między każdym kręgiem rozgałęzia się opasując cały nasz organizm. System nerwowy składa się w 80 proc. z fosforu. Tego fosforu nieustannie dużo potrzebujemy. Jeżeli nieumiejętnie ten fosfor przygotowujemy, to w pierwszym rzędzie rozdymają się od niego jelita i trzeba to zneutralizować, podawać kminek i pić kwaśne mleko. Fosfor znajduje się w nasionach strączkowych, rybach, w serach, w mleku. Chora wątroba lub trzustka w pierwszym rzędzie uczula się na mleko. Mleko też jest przyczyną wzdęć i nawet biegunkowych stolców. Ludzie, którzy mają tendencję do wzdęć, powinni sobie aplikować kminek jako normalny dodatek do potrawy. Po obiedzie, l łyżeczkę kminku, popić letnią wodą. Żółte sery - owszem, można jeść, tylko nasze żółte sery są zbyt młode i są strasznie zakaźne, mają dużo bakterii gnilnych. Stąd nasz przewód pokarmowy musi wewnątrz stoczyć wielką walkę, aby zneutralizować nietypowe tło bakteryjne. Dlatego jeżeli w domu jest kefir, to nie ma problemu z żółtym serem. Jeżeli kefiru nie pijemy, to lepiej żółtego sera nie jadać. Natomiast bardzo zdrowe są sery topione, zgliwiałe sery topione z kminkiem, z dodatkiem odrobiny świeżego masła domowej roboty. Te kupne są bardzo zanieczyszczone bakteriami. Aby sprawdzić, czy mleko jest zanieczyszczone - trzeba je zakwasić grzybkami kefiru, bo tam, gdzie jest zanieczyszczone chemicznie, grzybki się nie rozwijają. Po prostu mleko zburzy się i ucieknie z garnka. Kefir jest mlekiem czystym, dlatego, że grzybki wyniszczają bakterie, żywiąc się nimi.

Początek strony

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 15-11-2005