logo
Wróć na stronę główną

Strony:  1  -  2  -  3

POEZJA

Wojciech Promiński EWA
Andrzej Kozdryk
Hieronim Śliwiński Katarzyna Kluska

Andrzej Kozdryk


Kwiat jak syrenka

Jesteś kwiatem wszelkich barw,
W szachach teorii,
Siły gry mądrych spraw.
Prowadzisz się w życiu
Z sukcesu do kochania,
O Tobie w reprezentacjach
Dużo gadania.
Ja swoimi myślami ciągle przy Tobie,
Może Twoją siłę gry szachowej dogonię.
Zostań dla mnie Panienką – Lubieniem,
Niech Twoje wnętrze stanie się
      mówieniem.
A nasze znajome będą kwiatami,
Chwalił Cię będę logicznymi zdaniami.
Gdy wiersz o Tobie tworzę,
Ciebie o wyrozumiałość proszę.
Bo piszę w niewiedzy o Tobie,
Jedynie Twoją fotografię mam w głowie.
Cóż będzie z nami na dalsze lata,
Pomoże nam może poznać się Tata.
Jak już się zejdziemy na drodze życia,
Nie będzie naszego wnętrza rozbicia.
Syrenka! To Pani Agnieszka Warszawy,
Proponuję jedz witaminowe potrawy.
Zakończę ściskając Twą dłoń,
Od Ciebie wydobywa się przyjemna
       woń.
W Raciborzu jest dla Ciebie turniej,
Musisz wygrać ten sportowy bój.


Smutek

Nieszczęśliwy kto późno wstaje,
Nie wolno serca unieszczęśliwić.
Jednak smutny ten z ludzi,
Kto nie kochał i nie kocha.
Oglądając smutne oczy i wysokie czoła
Pamiętajmy, że radość pobudza.
Gdy jednak cnota się obudzi,
Może sercem pójść do stóp Anioła.
A gdy ktoś gardzi to smutniejszy
Ustępuje dróg swych bogini.
A na obiedzie siedzi z nadzieją,
Smutek zamienić na radość jedzenia.
Jest serce podobne do Boga Świątyni,
Trzeba z niego wyrzucić smutek.
Bo Bóstwo nie chce tam mieszkać,
W smutku ludzie się nie śmieją.


Warszawa

Warszawo! Tyś przedziwne miasto.
Wzniosłaś się z wojennych gruzów,
Nie straciłaś ostatnich lat pięćdziesięciu,
Byłaś odbudowana przez kraj cały.
Dziś jesteś godna być stolica,
Wszyscy z peryferii do ciebie lgną.
Ułożyłaś o sobie wiele piosenek,
Wybudowałaś dużo obiektów
     sportowych.
My cię lubimy, kochamy bardzo
     Warszawo,
Reprezentuj godnie nasz Polski Kraj.
Na ziemi dla ciebie stworzył się raj,
Bądź nam zielona i bardzo bogata.
Wydawaj z siebie wartościowych ludzi,
Nikt się w Warszawie nie będzie nudził.
Działaj radiem, telewizją w kraju
Oraz zorganizuj olimpiadę sportu.
Jesteś największym placem budowy,
Posiadasz cudownych ludzi nowych.
Prym wiedziesz w polityce Europy,
Dla ciebie nowy świat się stworzył.
Ja kończę o tobie nie rymowaniem,
Więc nie wyburzaj Pałacu Kultury.
Daj w ustawach bezrobotnym zasiłek
I broń się po wejściu do Unii.


Przyzwyczajenie

Tak się przyzwyczaiłem do pisania
     listów,
Że mi oddech wstrzymuje jak
     przerywam.
Trzeba jakoś dalej żyć i śnić,
Może pieska sobie zechcę sprowadzić,
By w pokoju nie było tak samotnie.
Ponownie nastąpiłoby przywiązanie,
Jednak psa trzeba by było nakarmić,
A to byłby nowy kłopot w istnieniu.
Przyzwyczajenie bywa przyjemne,
Szczególnie do kobiety, którą się kocha.
Trudno zrezygnować z palenia
     papierosów,
A jeszcze trudniej z nicnierobienia.
Tworzę ten wiersz z braku tematu,
Bo poecie przystoi prawo tworzenia.
Sport amatorski jest taki piękny,
Jednak ja rezygnuję z ruchu w życiu.
Zaś jedzenie jest wielkim łaknieniem,
Jednak trzeba mieć na to pieniądze.
Przyzwyczajenie nie zmieni się
     w rutynę,
Będzie się ciągnęło do końca każdego
     życia.
Mimo to jest przyzwyczajenie nałogiem,
Siłą niewidzialną, czasem stagnacji.



Dla szachistki rekordzistki

Jest daleką nieznajomą,
A ja nieznajomy,
Może nas jeszcze dalej
Los chce rozegnać.
Posyłam listy czułości,
Paczki skromności,
Mówię; Szanowna Pani zdrowie miej.
Ja przechodzień zbłąkany często myślę.
Teorią szachową chcę
Drodze nadać wesela,
Może swe serce oddam wyłącznie tobie,
Śpiewając Pani piosenkę weselną,
Którą można rozpędzić po górach echo.
Dzisiaj mnie ciepły śnieg pochłania
I mam o tobie Pani dużo gadania.
Jesteś mi wieczorną tęsknotą,
Dłoni drżenia codzienną ochotą.
Patrzę w pokoju na obrazy swoje
I myślę o Pani dalszej drodze.
Może zejdą się jeszcze
Nasze spojrzenia,
Będzie wtedy bardzo dużo
Nowego myślenia.
Gdy los nam zacznie sprzyjać,
To z serca uczucie
Zacznie się wylewać.
Przyjaciele zaczną nas podziwiać,
Ale lat życia będzie nam ubywać.
Rekordzistką jesteś rankingu
I pięknością niejednej
Aktorki z filmu.
Nie przestanę już pisać Tobie,
Szach zbuduję w przygrywce nowe.
Bądźmy dobrymi, mądrymi, uczciwymi,
Rywalizacji myślenia
W rozumie graczami.


Dla Anastazji

Ty moja ślicznotko wesoła,
Poczynasz gruchać i jesteś szczęśliwa.
Tak szczerze myślisz i szczebioczesz,
Że nie chcesz słówka żadnego uchylić.
Nie będę przerywał jeno opowiadał,
Bo tylko muszę słuchać, słuchać...
Tak to mowa żywność rozpali,
Bo zaczyna mocniej serce bić,
Puszysty śnieg wnętrze rozjaśni.
Ach! Wtenczas za dnia weselej,
Marzenia nabierają rozpędu,
By tylko zawsze całować, całować...
A wszystko zmierza do tworzenia pary,
Bo przecież jeszcze nie jestem stary.
Rozmyślam o nieznajomej kobiecie.
A o czy? To wy w redakcji rozumiecie.
Wszędzie rozwijają się uczucia,
Bo ja muszę kochać, kochać...


Topola

Były tu pola, gdzie jestem i piszę,
Dziś wielkie miasto a mało ludzi.
Rośnie sobie naprzeciwko topola,
O której napiszę i myślał będę.
Topola ta smukła i stara,
Wyrosła nad budynki pięter dwóch.
Nagromadziła gałązek dużo,
Latem liście na niej się burzą.
Gdy siadłem pod topolą
Za dnia słonecznego,
Cień widziałem od niej wąski.
Ptaszki siadały na wierzchołku
I ćwierkały o nieznanym matołku.
Topola dumnie stoi przy skwerach
I dzieci zaprasza do ptasiego wesela.
Namawia robaczki do po niej chodzenia,
Przekazuje ludziom mądrość
     szelestem.
A mnie, bym jak najwięcej
O topoli wiedział,
Raduje me serce jej gęsta wyniosłość.
Kiedy przyroda topolę zrodziła,
Naturę ziemi bardzo wzbogaciła.


Zosia

Rozmarzone wnętrze Pani Zosi,
W sercu swoim dużo pracy nosi.
Chodzi często na spotkania,
O niej dużo w telewizji gadania.
Dla mnie bije jej serce,
Spędzam dni wszystkie w męce.
Jednak wiersz piszę i o niej,
Myśląc o jej duszy zdrowej.
Jest uśmiechem skromności w miłości,
Dużego serca dla mężczyzny.
Przechadza się po stolicy,
Może spotka wybranka w okolicy.
Zosiu! Redaktorko! Cię lubię,
W uczuciu dla ciebie się gubię.
Może los nam zacznie sprzyjać,
W życiu dużo ludzi będzie nas mijać.
Dojdziemy w sobie do kochania
I przerwiemy barierę milczenia.
Sukienka twoja przepiękna,
Jesteś w mym życiu następna.
Cóż tobie pokazać, sprezentować,
Potrafię jedynie miłość ofiarować.
A wszystko w starości
     jest westchnieniem,
O tobie dzień każdy nowym myśleniem.


Początek strony

Valid XHTML 1.0!

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 21-06-2005