Jaka szkoda,
że nie jestem, kim mógłbym być.
Jaka szkoda,
że
nie jestem kim chciałbym być.
Jaka szkoda, że jestem kim
jestem.
Jaka szkoda, że jestem.
Jednak jestem
Synem swej Matki.
Spotkanie z
wiosną.
Przekwitają żółte kwiaty
Deszczem i rosą.
Ja,
Taki
samotny
Niczym drzewo na pustyni,
Będę jadł poziomki
I
jagody.
Jestem jak przesunięty
W czasie czas.
Jestem orłem
Szybującym w obłokach.
Przybyłem tu
By spełniać
nasze szczęście
Dla Ciebie.
Szczęście
To być
Do końca
zakochanym.
Jedyna miłości
Mów do mnie szeptem.
Czy ja już
jestem?
Czy ja będę?
Tak do końca nie wiem.
Jestem orłem
szybującym w obłokach.
Przybyłem tu
by spełniać
nasze szczęście
dla Ciebie.
Szczęście
to być
do końca
zakochanym.
Jedyna miłości
mów do mnie szeptem.
Czy ja już
jestem?
Czy ja będę?
Tak do końca nie wiem.
Zamienię słowo w górski potok,
W burzy letniej bunt,
W delikatny
oddech magnolii,
Światło gwiazd nocą.
Wszystko o czym
marzę
Powstało z mocy i jasności.
Miłość jest królową nieba
I
ziemi,
A śmierć mgnieniem
W drodze ku wieczności.
Każda inność jest bólem
jak przeniesienie
w świat smutku.
Pragnę miłości,
Pragnę zrozumienia
i radości.
W świetle słonecznym
brodzić chcę co dnia.
Głowę znużoną
w spokoju kłaść do snu.
Czy wiele chcę Boże?