logo
Wróć na stronę główną

PROZA

Szkice Ewy Baśnie Ewy Opowiedz Anno cz. I Opowiedz Anno cz. II Opowiedz Anno cz. III Opowiedz Anno cz. IV Opowiedz Anno cz. V
Pamiętnik pacjenta
Wspomnienia

Pamiętnik
z dnia

10 listopad 2000r. 23 grudzień 2000r. 14 marzec 2001r. 01 maja 2001r. 09 styczeń 2002r.
28 maja 2002r.
07 lipiec 2002r. 22 listopad 2002r.

BRANICE, DNIA 28 MAJA 2002 ROKU

   Wstałem około 7:00. Ogoliłem szyję i twarz. Wykąpałem się pod ciepłym prysznicem gąbką i mydłem „szarym” i ciepłą wodą. Użyłem szamponu „Chmielowego”. Opłukałem się pod ciepłym, a następnie zimnym prysznicem. Wytarłem się czystym - pranym ręcznikiem. Ubrałem czyste skarpety i czysty pampers(pieluchomajtki). Wyszczotkowałem zęby pastą i szczoteczką. Najsampierw ubrałem kurtkę czystą. Zmieniłem pościel na czystą (bawełnianą 100%) do spania. Zmieniłem pościel za zgodą Pani A. (blondynki) S. - transformacja jakaś (chyba Złej Ciotki Hermenegildy z Prudnika - Neustadu. Po pracy (robocie) w redakcji „Zygzaka” (miesięcznika) zjadłem liście „lipy wielkolistnej” (tilia platyfyllos) celem uzupełnienia brakującego magnezu obecnego we wszystkim co zielone (green`s). Chlorofil (zawierający Magnez ) i wosk roślinny obecny jest we wszystkim co zielone (w każdej blaszce liściowej). Popiłem liście zielone kranówą - wodą prosto zaczerpniętą z rury wodnej, z butelki po „Pepsi Coli”, z butelki 0,5 litrowej. Po śniadaniu wyszczotkowałem zęby pastą „Fluorodent” oraz szczoteczką do zębów plastikową. Opłukałem jamę ustną zimną wodą.

   Zachorowałem z chronicznego braku w Moim życiu Pięknej Kobiety. Pisałem na maszynie do pisania „Matura Standard”. Wyniosłem śmieci z Oddziału C - Męskiego do kontenera. Opłukałem talerzyki z palarni zwanej świetlicą. Przyjechał Cygan (Room). Wylałem fusy ze słoika po herbacie „Indyjskiej”. K. M. emerytura wojskowa 1000 zł polskich miesięcznie z PKO. Grzeję wodę w czajniku chińskim. Do 15:33 wziąłem 40 kropli żołądkowych na zimną wodę w kieliszku szklanym od lekarki Pani A. S. Przez chwilę padał deszcz. Z dużej chmury mały deszcz. (With big claududs - small rain). Jestem chorym, wyobcowanym - Starym Człowiekiem dla Środowiska Mnie otaczającego. Kasi K. dałem czekoladę. Popijam sok z „Jabłek” oraz herbatę „Madras” i „Pepsi Colę”. Zjadłem jeden ząbek czosnku (garlic bulb`s). Jem chleba odrobinę. Nie mogę patrzeć na biały chleb „Żytni”. Popiłem wodą. Odsikałem się, a procesor zepsuł się w redakcyjnym Komputerze czarno - białym. Znowu deszcz pada z chmury - mocą grawitacji (9,81 m/s do kwadratu). Moc grawitacji mocniejsza okazała się aniżeli Moc przyciągania kropli przez inne kropelki wody w chmurze. Krople wody dojrzałe ciężarem poprzez połączenie się spadają na Ziemię nawilżając spragnione wody byty Samsary na Ziemi i nie tylko na Ziemi. Parzę dolewkę (tararaka) herbaty „Younan” (młodość). Najgorsza jest kara śmierci, ale jest ulgą w Paliatywnym (dożywotnim) cierpieniu. Dolałem wody do czajnika (dałem za niego 169 zł polskich nowych, co równa się 17 kurczakom smażonych). Czajnik podarowałem Ojcu Chrzestnemu (M. D.). Pan B. P. zniszczył Mi Januszowi Hoffmanowi nowy czajnik za 100 zł polskich nowych i do 28 maja nie zwrócił Mi Januszowi Hoffmanowi ani grosza. Podobnie jak A. R. pieniędzy ode Mnie Janusza wymuszonych w formie haraczu na bułki i kiełbasy. Wyrwał Mi raz „Colę” na korytarzu Oddz. C – męskim, ale nie pamiętam dokładnie kiedy (a la film „Żądło”). Bronek G. straszy Mnie i dla niego pasuje tylko krzesło elektryczne, podobnie jak dla A. R. i M. S. - aktualnie na Podsądnym Oddziale wydziera się morderca i płatny kryminalista.

   KGB w podstępny sposób zamknęło Mnie Janusza w Zakładzie Upośledzonych Umysłowo mocą Mojego występku spowodowanego przez Dziennikarzy Polskich, którzy rozumieją, że Ja Janusz mgr Chochla (Hoffman) mam upośledzony ośrodek wyobraźni i pamięci i nic nie rozumiem z tego, co mówię, czytam i piszę. Tylko radośnie Sobie Wieję do Uszu Rodzaju Ludzkiego i Sam chcę być Dziadem Proszalnym, a więc jestem Dziadem Proszalnym i Głupim Kryminalistą. Mocą Głupiej Wiary w Ludzi, a Oni Mnie zwodzą i Oszukują celem eliminacji Mnie Janusza H. Pan B. P. zniszczył Mi Januszowi nowy czajnik za 100 zł polskich nowych (1 mln starych złotych polskich). Stłukł Mi też szklankę za 5,00 zł polskich nowych (50 000 starych złotych polskich). To jest cena jaką zapłaciłem Pani B. B. z Głubczyc. Pada coraz silniej deszcz. Jestem biednym, chorym psychosomatycznie Człowiekiem, który Prawdziwej Kobiety nie miał w swoim 44,5 letnim życiu - a ono odchodzi ku Gwiazdom odległym i egzotycznym (nieznanym). Jestem jak ten Wiatr Boski Kamikadze - jak ten płomień, który powoli dopala się na wietrze. Jak to śpiewał Elton John - ogień na wietrze, który może w każdej chwili zgasnąć. Jak to jest z każdym, gdy się wyczerpie paliwo dobrej Karmy - Zasługi. A nie wiem jaka śmierć jest Mi pisana - po prostu nie Wiem - jak to powiedział Sokrates (Grek) „Wiem że nic nie wiem”. Pada coraz silniej deszcz z chmur (more stronger fall`s rain). Wszystko co złożone podlega rozkładowi i nic na to nie można poradzić. Dlatego musimy praktykować Uwagę i strzec Dekalogu Hammurabiego (Oko za oko, ząb za ząb, życie za życie, ręka za rękę, moc za moc, noga za nogę, zło za zło).

   Moja Ewangelia czyli radosna wieść - nauka - nowina naucza odpowiadać dobrem za dobro i nawet za zło dobrem. Wtedy samo Prawo Kosmiczne poradzi Sobie z Moimi Wrogami i ze Złoczyńcami niszcząc ich z powierzchni Ziemi i Rodzaju Ludzkiego do trzech Niższych Sfer: Sfery Zwierząt i Roślin, Sfery Głodnych Upiorów i Istot Piekielnych - Gorących i Zimnych Piekieł. Do 17:21 na kolację zjedliśmy kromkę chleba Żytniego ze smalcem, a Swoją solą dosoliłem to do smaku. Do 19:00 piorę spodnie „Jeansowe”. Do godziny 19:04 zszyłem dziury w kurtce i ubrałem ją na Siebie z powodu zimnej nocy. Ubrałem czyste spodnie „Jeansowe” z uszkodzonym suwakiem. Nabrałem wody do butelki. Pada deszcz i pochłodniało. Przeziębiłem się (catching cold`s). Przyszła Persefona. Chałupy welcome too. Jamajka blu. Biorą namiar na Plażę Ci tekstylni nudziarze. HUM, HUM, HUM... niech stanie się i niech się spełni. Fusy wylałem ze słoika twist - off (Jag`s twist - off). Wylałem do muszli klozetowej porcelanowej. Do 19:13 parzyłem herbatę dalekowschodnią. Kupiłem zegarek kwartzowy w sklepie u Pana Kubika -bardzo dobrze zaopatrzonego sklepu jak na wieś. Do 19:54 wziąłem leki rozpuszczone. Widziałem Wiadomości TV. Częściowe i nieprawdziwe. Kłamstwami i strachem przed Śmiercią utrzymują Naród Polski krótko za pyski, aby się nie burzył. Za dużo jest Cierpienia na tej planecie u Ludzi, Zwierząt i Roślin, nie mówiąc już o Cierpieniach w Piekłach Ognistych oraz Zimnych i Sferze Głodnych Upiorów. Po deszczu lepiej oddychać można. Skończyłem pranie jeansów Moich. Wypiłem 1/4l herbaty pokrzywowej (Tea „Urticae dioicae”). Jest już Wieczór. Jestem Ubrany cebulowo - warstwowo.

Janusz Hoffman

Początek strony

Valid XHTML 1.0!

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 17-06-2005