logo
Wróć na stronę główną

PROZA

Szkice Ewy Baśnie Ewy Opowiedz Anno cz. I Opowiedz Anno cz. II Opowiedz Anno cz. III Opowiedz Anno cz. IV Opowiedz Anno cz. V
Pamiętnik pacjenta
Wspomnienia

Pamiętnik
z dnia

10 listopad 2000r. 23 grudzień 2000r. 14 marzec 2001r. 01 maja 2001r.
09 styczeń 2002r.
28 maja 2002r. 07 lipiec 2002r. 22 listopad 2002r.

BRANICE, DNIA 9 STYCZEŃ 2002 ROK.
ŚRODA ROBOCZA

Do 7.48 zgoliłem zarost szyi i twarzy maszynką „Gillette”. Wziąłem ciepły prysznic i wytarłem Ciało Swoje ręcznikiem bawełnianym frotte {100% bawełna). Pościel Swoją złożyłem i rozwiesiłem spodnie „Jeansowe” z nićmi zielonymi własnoręcznie wszywanymi. Wypiłem 1/4 l herbaty „Ceylon” plus „Hill Top” przed śniadaniem. Na śniadanie zjadłem 0,5 l mleka ciepłego krowiego i kanapkę chleba żytniego białego i leki rozpuszczone (białe) psychotropowe. Wyszczotkowałem zęby pastą „Blend a med” oraz szczoteczką profilowaną plastikową. Ubrałem buty zimowe skórzane czarne. Ubrałem bawełniane ubranie, czapkę praną i rękawiczki z dzianiny. Zaparzyłem łyżkę herbaty „Ceylon” lub „Hill Top”. Herbatę indyjską. Zdjąłem buty zimowe czarne. Do 8.54 piję po łyku herbaty indyjskiej. Pociąg towarowy uderzył w autobus i są ranni gimnazjaliści. Kierowca był pijany. Na niestrzeżonym przejeździe kolejowym nastąpił wypadek autobusowy. Nie ukończono rurociągu Jamalskiego. Wotum nieufności dla Ministra Skarbu Rzeczypospolitej Polskiej. Opus Dei 17-18 maja w sprawie bitwy na Monte Casino. Kielce - Łódź 22 cm śniegu. Śnieg powyżej 10 - 12 cm . Dużo wiatru i opady śniegu. Pod koniec tygodnia - odwilż. Wysoko ok. 5 tysięcy metrów nad Atlantykiem jest niż baryczny; dużo wiatru i opady śniegu. W Moskwie rozmowy na temat transportu rosyjskiego gazu ziemnego. Odlot Brygady Żołnierzy do Afganistanu - Kontyngentu celem Misji tzw. Pokojowej.
   Przeszedłem do pisania z Komputera na maszynę do pisania. Do 9.46 Om Ami Dewa Hri (chwała Buddzie Amitabie). Do 9.47 przeszedłem od pisania na maszynie do pisania na komputerze. Chwała Buddzie Amitabie Om Ami Dewa Hri...Om Mani Padme Hung (sześć sfer cierpienia; sfera bogów i bogiń, sfera półbogów, Asurów walczących z Dewami bogami i boginiami na śmierć i życie, sfera ludzi; kobiet i mężczyzn, sfera zwierząt oraz sfera roślin, sfera głodnych duchów, sfera piekielnych istot z gorących i zimnych piekieł. Na tej zasadzie kosmos jest zbudowany i jest też zniszczalny jak Układ Słoneczny. Słońce to gwiazda zniszczalna i teraz jest w stanie supernowej, czyli grozi implozją - eksplozją i białym karłem i następnie czarną dziurą, która wchłonie układ słoneczny jak magnes kosmiczny opiłki kosmiczne. Śmierć wpisana jest w każde życie ludzkie. Z ludźmi jest jak ze zwierzętami i roślinami, z których jest zbudowane każde ciało ludzkie i mordowanie zwierząt prowadzi do budowania złej karmy, czyli zapłaty za zadawanie cierpienia istotom bezbronnym wobec technik ludzkich mordujących świat zwierząt i roślin. Bezbronnych praktycznie wobec państw ludzkich i ludzkich technik tzw. podporządkowania świata roślin i zwierząt ludziom, co prowadzi do gromadzenia złej karmy. Rodziny i domy to fortece demonów i nic więcej. Wszystko jest snem i zbiorową halucynacją. Kupiłem zieloną i czarną herbatę. Wyssałem cukierek od Her S. - Pana Wałęsy. Zatruty cyjankiem potasu. Lista złoczyńców. Siedzę już za kratami 5 lat i nikt mi nie chce pomóc i nie mogę ożenić się z jakąś kobietą, ponieważ jestem chory. Mam problemy finansowe i nic nie mam na ziemi ani w kosmosie oprócz swego Ciała Bożego i świadomości Kryszny. Pochodzę z kosmosu i jestem Dewą Kryszną i Buddą Lapis Lazuli - Królem raju buddyjskiego, gdzie drogi są znaczone złotą farbą i wszystko tam bardzo długo żyje. Żyje się tam około jednego miliarda lat świetlnych.
   Kąpałem się wczoraj wieczorem wodą i prysznicem. Przejaśnia się na niebie. Dwóch guzików w koszuli mi Januszowi brakuje. Sekretem życia wiecznego to czystość moralna i zachowywanie cały czas uwagi i dekalogu Hammurabiego i uwagi i to wszystko (kwintesencja) Dzog Chen(wielkiej doskonałości). Droga światła nie jest łatwa. Jest taka nauka starotybetańska „Kryształ i ścieżka światła - Sutra Tantra i Dzog Chen”, gdzie celem jest rozpuszczenie ciała ludzkiego w esencję elementów, czyli światło (kwarki). Swoją prawdę znalazłem sam dzięki uprzejmości świętych lamów tybetańskich. Do 17.00 wypiliśmy herbatę chińską „Yunan” (młodość). Schowałem dzban elektryczny. Opłukałem zimną wodą od środka. Miłość to pozytywny stan umysłu współczującego wszystkim czującym istotom, ponieważ na tej planecie i w tym kręgu istnienia wszystkiego co czuje, żyje i cierpi. Do redakcji przyszedł człowiek z prośbą o uzdrowienie jego głowy. Ponieważ jestem współczujący na wszelki wypadek dotknąłem miejsce gdzie gość odczuwał ból. Ona i on losu ciągłość i odmienność. W cały świat tylko z Ewą gram. Adam i Ewa ciągle grają i z Ewą łączą się. Ona i On - niebo i grom. Na ziemi są groźni bandyci oraz przeróżni terroryści. Wielu tzw. „niewinnych” zginęło na skutek mocy złych myśli i słów i pism oraz czynów złych. Nie mogę dawać obietnic bez pokrycia. Do mycia naczyń nadaje się tzw. „Calgonit” w tabletkach i żelu.
   Chcą Mi Januszowi bez powodu obciąć głowę. Do 17.00 na kolację zjedliśmy kapuśniak i po 2 kromki chleba żytniego. Pojadłem do syta. Umrzeć znaczy znowu się narodzić niekoniecznie jako człowiek. Ludzie czynią wszystko, aby dostać się do piekieł mocą złych czynów - tzw. karmy prawa kosmicznego. Im więcej paliwa emocji i czynów tym więcej ognia realizacji. Niekoniecznie piekielnego. Do 13.41 na obiad zjedliśmy po sztuce mięsa i kaszę jęczmienną gotowaną i z sosem mięsnym i krojonymi ogórkami kiszonymi. Od Pielęgniarki Ewy dostaliśmy leki rozpuszczone. Odniosłem baniak 20 kg i dwa baniaki 5 kilogramów. Wypiłem herbatę „Ceylon”. Dostałem dostęp do czajnika od Pani B. W. Zjadłem trochę „Żywotnika zachodniego” (żywotnika sudeckiego). Miałem trochę zajęć pomocniczych po obiedzie. Ubrałem stare adidasy, bo nowe dałem złodziejowi dwóch piw. Wyszczotkowałem zęby pastą „Blend a med”. Królowa Wielkiej Brytanii obchodziła 50 rocznicę Panowania i ostatnią 100 rocznicę życia, bo niedawno umarła i rozsypuje się w proch w mogile. Teraz, gdy to przepisuję, Wiem na pewno, że Umarła Królowa Matka Wielkiej Brytanii i rozpada się Jej doczesne Ciało (zwłoki). I na to nic nie można zrobić. Ja Janusz też w jakiś sposób Umrę i się rozłożę jeśli nie uda Mi się rozpuścić w światło w myśl nauk „Kryształ i ścieżka światła”. Ryszard Rynkowski śpiewał; „Nie budźcie go ze snu”.
   Do 14.47 byłem w redakcji miesięcznika „ZYGZAK”. Wypiłem herbatę „Hill Top”. Temat „Rozkosz”. Odsikałem się. Do 14.51 spacerowałem pod wiatą. Do 15.02 parzyłem 0,25 l mieszanki herbacianej „Hil top” + „Ceylon” + „Red cup”. Razem 1 łyżkę posuszu. Do 15.06 nasmarowałem chore miejsca (przebarwione) maścią „Lorinden - A”. Jem „Żywotnik sudecki” (zachodni) przeciwko zimnu, ponieważ żywotnik zawiera olejek eteryczny. Do 19.09 wymoczyłem się w wannie ciepłej wody i wziąłem ciepły prysznic. Wytarłem łazienkę. Użyłem „Vermopu”. Ubrałem czystą bieliznę. Wraz z J. P. wykąpaliśmy Paralityka W. Ubraliśmy Paralityka i popraliśmy Jego bieliznę, bo sam Paralityk nie mógł tej czynności wykonać. Popraną bieliznę rozwiesiłem na ciepłym kaloryferze Sali szesnastoosobowej. Sali Debila Ostatecznego A. R. z Opola. Do 20.32 zjadłem chleba „Grahama” z pokrojoną przeze Mnie cebulą osoloną Na Cl (chlorkiem sodu). Popijam herbatę „Ceylon” i 0,5l herbaty dałem L. B. żonie K. C. Do 20.54 dostaliśmy leki psychotropowe rozpuszczone. Zjadłem 1/2 cebuli skrojonej i osolonej przeze Mnie Janusza Hoffmana. Cebulę skroiłem nożem Oddz. C-Męskiego. A. R. oddał Mi zrabowany ode Mnie podstępnie i złośliwie. A. R. nadaje się tylko na krzesło elektryczne i nigdzie więcej. Suszę podkoszulkę czarną z dzianiny i pidżamę, którą podarowałem Andrzejowi R. (Rosiewiczowi), który śpiewał, że „...najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny...”. Zszyłem pufy ciepłe na mróz styczniowy. Zaproponowałem Kierownictwu pomalować krzyż w Redakcji na Złoto. Jako najcenniejszy na Zachodzie w odróżnieniu od Buddy najcenniejszego na Dalekim Wschodzie.
   W Birmie na Dalekim Wschodzie jest 5,5 tonowa figura Buddy Sjakjamuniego ze szczerego Złota - tzw. Budda Leżący dar Piekielnych Strażników. Zagotowałem 1,5 l wody w czajniku zielonym - chińskim dar dla Jego Świątobliwości Dalaj Lamy z możliwością korzystania z niego dzień i noc. Na Oddz. C - Męskim na „Psychuszce”. KONIEC DNIA

Janusz Hoffman

Początek strony

Valid XHTML 1.0!

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 17-06-2005