logo
Wróć na stronę główną

Strony:  1  -  2  -  3  -  4

PROZA

Szkice Ewy Baśnie Ewy Opowiedz Anno cz. I Opowiedz Anno cz. II Opowiedz Anno cz. III Opowiedz Anno cz. IV Opowiedz Anno cz. V
Julia to ja
Pamiętnik pacjenta Wspomnienia

Ja, Alkoholiczka


„Droga do nikąd też ma swój koniec.”
Całość zamieszczonych tekstów dedykuję najcudowniejszej kobiecie świata Alicji P. Z podziękowaniem za wsparcie, serce, istnienie. Dziękuję Ci Alicjo. Bądź zdrowa, uważaj na Siebie, bo warto. KTC.



Ja Alkoholiczka, co myślę o sobie? Myślę o sobie jako o osobie uzależnionej, myślę o pragnieniu picia, nie posiadam zdolności kontrolowania zachowań związanych z piciem, nie mam zdolności powstrzymania się od picia, mam trudności w zakończeniu picia oraz trudności w ograniczeniu ilości wypitego alkoholu, koncentruję życie wokół alkoholu. Planując kolejne ciągi, które mogą trwać do tygodnia a nawet dwóch. Pomimo objawów następujących po wypiciu oraz oczywiste dowody występowania szkodliwych następstw picia, piję nadal. Co myślę, gdy mówię „jestem alkoholiczką”? Myślę o sobie, jak o osobie chorej. Wstydzę się tej choroby wtedy i tylko wtedy, kiedy jestem pijana. Akceptuję siebie jako osobę chorą, ale akceptuję siebie trzeźwą. Nie akceptuje mojego zachowania kiedy jestem pijana, kiedy zaczynam układać plan mojego picia, nie akceptuje moich kłamstw w trakcie tych ciągów, aby skrzętnie ukryć przed światem, że u mnie wszystko w porządku, nie akceptuję mojego bałaganu, rozchwianych uczyć, braku koncentracji, nie akceptuje, a wręcz boję się tamtego pijanego świata, który przez wiele lat skutecznie budowałam. Boje się tam wracać, ponieważ zbudowanie „bańki pijanego świata” zajęło wiele lat, zburzenie a zarazem stworzenie nowego, to bardzo ciężka praca. Dzisiaj czuję spokój, bo dzisiaj wierzę w to, jakim „pociągiem’ jadę i nie chciałabym już z niego wysiadać. Nie czuję wstydu z tego powodu, że jestem alkoholiczką, czuje wstyd z konsekwencji, jakie ponoszę do dzisiaj.

5:00 rano, zegarek kolejny raz uporczywie daje znać iż muszę wstać do pracy, wchodzę do łazienki patrzę w lustro i widzę siebie, szczególną uwagę zwracam na moje oczy bo w nich można zobaczyć najwięcej. Czasami myślę, że większość prawdy o samym sobie. Myślę co mam dzisiaj do zrobienia i kto jest na zmianie, jeżeli moja szefowa no to będzie zebranie na „bank” o 13.00 i pewnie nie wyjdę tak szybko z pracy. Przy porannej kawie w domu układam plan rozmowy, no dobrze myślę sobie „dzisiaj musze iść do okulisty, w związku z tym muszę wyjść z pracy o 14.00 ponieważ na wizytę czekałam miesiąc”. Wierutne kłamstwo - chciałam być jak najszybciej w domu, aby móc w drodze powrotnej kupić alkohol, zamknąć się w czterech ścianach i pić!!! Pić!!! Pić!!!
Środa była zawsze dniem układania grafiku pracy na kolejny tydzień, jestem w stanie poświęcić przysługujący mi wolny weekend. Pod pretekstem wyjazdu do rodziny biorę poniedziałek, wtorek, środę wolne zakładając z góry, że już w niedzielę po pracy kupię alkohol i „wynagrodzę” tydzień ciężkiej pracy. W efekcie piję 4 dni bez przerwy.

Godzę się na każdy termin urlopu przy planowaniu rocznym. I tak ustępuje koleżance urlop letni i z góry informuję szefową, że wezmę sobie wtedy, kiedy będę potrzebowała. Robię sobie już na początku roku, czyli w styczniu, furtkę do picia, oczywiście wykorzystuję zmianę kodeksu pracy, czyli 4-dniowy urlop na żądanie, który wykorzystuję przy pierwszym podniesionym kieliszku! Podejmuję się wykonania planu założonego przez szefa, siedzę nad nim tydzień czasu pracując po 12-14 godzin, wiedząc już na początku podjęcia się tego zadania, że wezmę urlop aby „wynagrodzić” sobie sukces. Nie wystarcza mi dobre słowo szefa i zmiana cyferek na pasku Piję!!!!! Aby ukryć siebie, ale gdzie? Aby ukryć picie, ale jak? Aby ukryć siebie, moje picie oraz skutki picia wypisane na mojej twarzy, jak najstraszniejszy obraz życia. Zamykam się w domu na kilka dni, wyłączam telefon uprzednio informując z entuzjazmem, że wyjeżdżam na kilka dni w góry. Kłamstwo goni kłamstwo. Zamykam się w domu w świecie pijanym, świecie myśli, która goni jedna drugą, a trzecia czeka na przyjęcie świata pijanych myśli, świata pijanych wizji koszmarów zwidów. Mój wygląd? Potworne zmęczenie, zaczerwienione oczy, twarz, trzęsące się dłonie i całe moje wnętrze. Dusza boli, choroba duszy i ciała boli, boli, boli. Niejednokrotnie w pracy tłumaczyłam zmęczeniem, bo tramwaje za oknem nie dają mi spać, lub opowieściami o problemach których tak naprawdę nie było, prócz jednego tego najważniejszego MOJE PICIE I CHOROBA. Nie chciałam rozmawiać o moim najważniejszym problemie, bo trudno rozmawiać o czymś czego samemu nie chce się widzieć - ALKOHOLIZM...

Tak bardzo chciałabym odszukać siebie zagubioną, jak wczorajszy dzień, jak zapach delikatności i otworzyć drzwi szeroko do świata. Iść jego torem, nie trzaskać drzwiami, zostawić uchylone niech wleci zapach ukryty głęboko, pozwolić poczuć ciepło namiętności, jak ciepło dotyku dłoni, a żyję zagubiona w całej tej nieświadomości i chaosie - chcę się zatrzymać! Nie potrafiłam sobie radzić z uczuciami i emocjami. Najprostszym rozwiązaniem, a zarazem najgorszym był alkohol, który pomagał mi na chwilę. Nie znałam nikogo komu mogłabym wówczas opowiedzieć o przyczynach mojego nieszczęścia. Uczucia dusiłam w sobie, płakałam po nocach, w dzień przeżywałam wszystko na nowo. Poczucie winy, brak umiejętności radzenia sobie z uczuciami, oraz uczucie samotności pogłębiało moje niskie poczucie wartości. Czułam się winna i odpowiedzialna za wszystko. Piłam chcąc zyskać wolność - byłam niewolnikiem. Piłam aby odszukać szczęście, a byłam nieszczęśliwa, piłam aby zapomnieć, a to wszystko wracało z podwojoną siłą, piłam bo chciałam pozbyć się problemu - pomnożyłam je.
Teraz mówię; DOŚĆ!


Autor: Miranda A.


Julia to ja - pobierz plik PDF

Początek strony

Valid XHTML 1.0!

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 05-03-2007