logo
Wróć na stronę główną

Strony:  1  -  2  -  3

HISTORIA

Historia Szpitala w Branicach
Życie biskupa Józefa Nathana
O metodach leczenia, lekarzach i ludziach chorych Zarys historii Branic

Powojenne zmiany granic pociągnęły za sobą zmiany w administracji kościelnej. Skończyła się kościelna jurysdykcja niemiecka pogranicza śląsko-morawsko-sudeckiego. Od 15 sierpnia 1945 roku Branice znalazły się pod jurysdykcją Administratora Apostolskiego ks. Bronisława Kominka.
Dnia 16 września przybył do Branic kardynał August Hlond. Prymas Polski spotkał się z biskupem Nathanem. Po tej wizycie Nathan uznaje zwierzchnictwo nowego ordynariusza. Dnia 1 października 1945 roku został rozwiązany wikariat generalny w Branicach. Na początku nowego roku w dniach 16 - 17 stycznia przebywa w Branicach ks. Administrator Kominek. Ustanawia on przewodniczącym Fundacji księdza Jana Hajdę. W dniu swoich 79 urodzin (11 XI 1946) biskup na usilną prośbę ks. Hajdy założył strój pontyfikalny. Wiele osób, które po wojnie przybyły do Branic dopiero teraz dowiedziało się, że ks. Nathan jest biskupem. Fakt ten jednak zaszkodził bp Nathanowi. Dnia 11 grudnia przyjechali do Branic przedstawiciele Wydziału Społeczno - Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach i nakazali biskupowi następnego dnia wyjechać do Niemiec. Po interwencji kilku osób, przybywa do Branic 13 grudnia wojewoda śląsko - dąbrowski Arka Bożek. Biskup Nathan oświadcza, że jako Morawianin nie wyjedzie do Niemiec. Zmienione zatem zostało miejsce wysiedlenia na Opawę. Dnia 21 grudnia pomimo choroby zostaje wysiedlony do Czech.

Ze strony ówczesnych władz polskich był to poważny błąd polityczny i ludzki. Były biskup, a przede wszystkim dyrektor psychiatrycznego zakładu w Branicach, służył pomocą, w czasie trwania reżimu hitlerowskiego i działań wojennych, obywatelom wszystkich nacji na pograniczu. Byli tutaj Niemcy, Polacy, Czesi, Żydzi i też obywatele bardzo dalekich krain, których przygnała wojenna zawierucha. Nabożeństwo żałobne bp Nathana - Opawa 4 luty 1947 rok W Opawie biskup Nathan zamieszkuje w klasztorze Córek Bożej Miłości. Każde wygnanie jest cierpieniem. Tęsknota do ludzi, do miejsc, z którymi się było związanym przez wiele lat, boleśnie wnika w ludzką świadomość i serce. Przekonanie, iż nakaz opuszczenia własnego domu był niesłuszny, włożona praca niedoceniona, pogłębia ból wygnania. Takie uczucia z pewnością towarzyszyły biskupowi w Opawie. Dnia 21 stycznia 1947 roku biskup odprawił ostatnią Mszę Świętą. Następnego dnia zostaje przewieziony do szpitala. Stan jego zdrowia 29 stycznia uległ pogorszeniu. Przeniesiono chorego biskupa powtórnie do domu sióstr. Agonia nastąpiła 30 stycznia późnym wieczorem. Umierał z pełną świadomością udzielając zebranym księżom i siostrom swego błogosławieństwa. Pogrzeb biskupa Nathana odbył się dnia 4 lutego 1947 roku. Przewodniczył biskup Stanisław Zela, sufragan ołomuniecki, z udziałem 130 kapłanów oraz sióstr zakonnych i wielkiej liczby wiernych.
Biskup Nathan został pochowany na cmentarzu w Opawie. Władze miasta przeznaczyły na miejsce jego spoczynku grobowiec będący własnością Czeszki, która wyjechała za granicę. Biskup wygnaniec został złożony w cudzym grobie. Na terenie cmentarza szpitalnego w Branicach znajduje się piękny grobowiec, który biskup Nathan wybudował, by po swojej śmierci spocząć w ziemi, którą ukochał.

Nathan był człowiekiem niezwykle pracowitym, czynnym i też uniwersalnym. Mimo ogromnej pracy jako kierownik i budowniczy oraz faktyczny dyrektor zakładu psychiatrycznego, jako ksiądz zbudował lub był inicjatorem budowy 5 kościołów w regionie głubczyckim. Jako duchowny był zwolennikiem apostolstwa rodzinnego i Pamiatki po Biskupie Nathanie w jego Izbie Pamięci propagował wyjście Kościoła do ludzi. Współpracował z zakonami. Do Głubczyc na nowo sprowadził Zakon Franciszkanów. Zbudował też obiekty rekolekcyjne i seminaryjne. Prócz tego Nathan nie ustawał w pracy społecznej i politycznej. Znany jest fakt, że z jego inicjatywy zbudowano wał przeciwpowodziowy w regionie Zamku Branickiego.
Plany Nathana sięgały również w przyszłość. Planował stworzenie miejscowego instytutu badawczego. Budynek taki rzeczywiście powstał i istnieje do dziś, służąc jako Ośrodek Zdrowia dla Branie. Mało kto pamięta, że miał to być instytut do badań onkologicznych oraz neuropatologicznych. Ponieważ gruźlica w owych czasach należała do głównych i najbardziej niszczących chorób, zorganizował osobny oddział gruźliczy. Zakupiono nawet uzdrowisko "Rochus" koło Nysy. Nie opracowana jest dotychczas działalność Nathana w żurnalistyce religijnej.

W czasach niemieckiego reżimu hitlerowskiego, by uratować Zakład, wykazał się on niezwykła zręcznością. Sytuacja prawna zakładu była wówczas następująca: Pierwszym właścicielem niemal całego majątku zakładu, odnotowanym w hipotekach, był Józef Nathan. Całość majętności oddał jednak umową w nieodpłatne używanie fundacji zakładowej. W swoim testamencie, spisanym już na długo przed jego odejściem, całość przeznaczył dla tejże fundacji. Było to doskonałe pociągnięcie podatkowe i też prawne wobec wrogiego reżimu hitlerowskiego. W ten zaaranżowany przez Nathana sposób, zakład branicki nie był instytucją prawa publicznego, ale nie był też instytucją czysto kościelną. Takie ustawienie prawne zapewniło przedłużenie życia branickiej fundacji w okresie niemieckiego hitleryzmu.
W okresie wojennym, Nathan zdążył zrobić wiele dobrego dla swego szpitala i dla swoich chorych. Politycznie bardzo zręczne było przekazanie, czy oferowanie szpitala, jako lazaretu dla rannych z "Wehrmachtu". Spowodowało to opuszczenie szpitala przez "brunatnych urzędników", którzy byli najbardziej niebezpieczni.
Nathan przeciwstawiał się władzom hitlerowskim oficjalnie, a przede wszystkim czynnie, poprzez zwalnianie chorych do rodzin, zatrudnienie pacjentów w majątkach ziemskich i przez zatrudnienie przy obsłudze szpitala. Wtedy obowiązująca była doktryna o leczeniu przez umieszczenie chorych w rodzinach oraz doktryna terapii przez pracę, dawała ona możliwość uniknięcia zagłady.

Życie Józefa Nathana było jednym pasmem wielkich sukcesów, które zdobyły uznanie wszystkich stron. Nieznany pozostaje Nathan jako wielki szpitalnik. Jego system rozbudowy szpitala, jego idea o instytucji, która w sposób całościowy ujmuje nie tylko chorobę, ale wszystkie potrzeby pacjenta, zasługuje na uznanie. Pacjenta i jego rodzinę, ale też personel szpitalny pojmował, jako społeczność niemal rodzinną. Dzisiejsze, agresywne podejście neokapitalizmu znajduje nieco przewrotne uznanie dla Nathana w tym, że stworzył nie tylko samo finansującą się, ale wręcz dochodową instytucję filantropijną.
Nathan zrozumiał bardzo wcześnie, bo już 100 lat temu, że cierpi nie tylko sam pacjent, ale również jego rodzina. Dostrzegł trud pracy nie tylko personelu medycznego, ale i pracowników technicznych. Wszystkim starał się zapewnić zabezpieczenie socjalnego bytu. Dążył do stworzenia prawdziwej społeczności szpitalnej.
Na końcu należy podkreślić, iż Nathan już na przełomie XIX i XX wieku wiedział dużo o ważności terapii zajęciowej; że praca ma wartość leczniczą. Dążył do zastosowania wszystkich wtedy uznanych metod leczniczych. Podobno zawsze uśmiechnięta i zawsze czynna postawa Józefa Nathana wywierała korzystny wpływ na nastrój panujący w dawnym zakładzie.
Jego dzieło życia przetrwało w postaci Samodzielnego Wojewódzkiego Szpitala dla Nerowowo i Psychicznie Chorych, który od 30 stycznia 1997 roku nosi imię swojego założyciela. W kwietniu 2001 roku otwarto w nim Izbę Pamięci biskupa Nathana(dziś już nieczynną), w której zgromadzono nieliczne, pozostałe po nim pamiątki. Należy dodać, iż w miejscowości Eschershausen, w Niemczech, powstał Dom Opieki imienia Nathana. Zgromadzono tam bogaty zbiór archiwaliów związanych z osobą Józefa Nathana i jego zakładem z okresu niemieckiego oraz część portretów jak i zbiory fotograficzne, z których pochodzą niektóre z prezentowanych fotogramów.

Zdarzają się ludzie, którzy są jak kamienie milowe na drodze postępu; ludzie wielu talentów - prawdziwi humaniści. Ich talent, serce i siła woli zmieniają zastaną rzeczywistość i popychają ja ku nowemu. Wreszcie, na całe szczęście dla ludzkości, zawsze znajdują się ludzie, którzy mają w sercach miłość dla bliźniego, a szczególnie dla tych najbardziej potrzebujących wsparcia i serca; ludzi chorych i najbiedniejszych. Takich ludzi znamy, słyszymy o nich, są dla nas wzorami postępowania. Do takich ludzi należał również ks. bp Józef M. Nathan. Całe jego życie przepojone było wiarą, nadzieją i miłością. Gorliwy duszpasterz, niezwykle kreatywny człowiek czynu, humanista o sercu otwartym na ludzką krzywdę, twórca i budowniczy. Człowiek wielkiego serca i ducha; do końca swoich dni wierny swojej dewizie życiowej; "mimo przeciwności działać". To tylko niektóre cechy, które go charakteryzowały i które potwierdził całym swoim życiem, służąc ludziom, którzy najbardziej tej pomocy potrzebowali; ludziom chorym psychicznie.


Początek strony

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 21-06-2005