logo
Wróć na stronę główną

Strony:  1  -  2  -  3  -  4  -  5  -  6  -  7  -  8  -  9

HISTORIA

Historia Szpitala w Branicach Życie biskupa Józefa Nathana O metodach leczenia, lekarzach i ludziach chorych
Zarys historii Branic

Cegielnia Branice

Przy ulicy Żymierskiego, po lewej stronie drogi wylotowej do Wysokiej i Boboluszek znajdują się obiekty cegielni. Historia jej liczy ponad sto lat.
   Teren ten należał do majstra budowlanego Stoscha, starego kawalera, który mając kłopoty finansowe sprzedał go doktorowi Nathanowi, który był bratem biskupa Nathana. Mała cegielnia i piła trakowa swoje produkty dostarczała głównie na budowę budynków szpitalnych. Odbiorcą był również Związek Budowniczych założony w 1897 roku przez Józefa Nathana.
   Stan ten trwał do 1903 roku. W tym to roku cegielnię i trak kupił Johan Grotschel. Od tego momentu rozpoczyna się rozwój firmy. O skali produkcji świadczy ilość produkowanej cegły szacowanej na milion sztuk rocznie. Zbyt na cegłę i stolarkę budowlaną zapewniał z rozmachem rozbudowujący się szpital. Drzewo do tartaku dostarczano z pobliskich Sudetów. Było to przeważnie drzewo ze szkód leśnych, powstałych w wyniku działania czynników atmosferycznych. Dostarczano je do Branic transportem konnym.
   Po przejęciu firmy przez synów Grotschela Hugo i Maxsa nastąpiła rozbudowa i modernizacja zakładu. W tartaku zainstalowano trzy piły trakowe. Zakupiono w 1920 roku w firmie Dixi w Eisenach za sumę 32000 marek 5 tonowy samochód ciężarowy. Do samochodu doczepiana była 3,5-tonowa przyczepa. Pojazd posiadał metalowe koła pokryte pełną gumą. Kierunkowskazy kierowca i pomocnik uruchamiali ręcznie poprzez wysunięcie metalowych strzałek po prawej i lewej stronie kabiny. Samochodem zajmował się osobiście Max Grotschel oraz jego pomocnicy Sassin i Kaul. Pojazd osiągał szybkość z załadunkiem około 20-25 km na godzinę. Przewożono nim cegłę i węgiel. Warto dodać, że był to pierwszy samochód ciężarowy w powiecie głubczyckim. Dopiero za jakiś czas powiatowe przedsiębiorstwo eksploatujące złoża kamienia bazaltowego w Nowej Cerekwi zakupiło 3 samochody marki Daimler.
   Bracia Grotschel wybudowali w cegielni nową kotłownię opalaną węglem. Glinę do wyrobu cegły dostarczano wózkami ciągnionymi przez urządzenie napędzane energią elektryczną, Cegielnia w Branicach przed rokiem 1939 W cegielni i tartaku pracowało blisko 40 osób. W międzyczasie powstaje nowy budynek mieszkalny, w którym znajdują się również biura firmy. Naprzeciw biura usytuowano garaż oraz warsztat mechaniczny wyposażony między innymi w tokarkę o dużej długości toczenia napędzanej pasami transmisyjnymi. Na obrzeżach cegielni powstaje fabryka dykty. Przypuszczalnie wyroby stąd pochodzące używane były do budowy makiet fabryk zbrojeniowych (Kędzierzyn, Blachownia), które bombardowane były przez samoloty alianckie zamiast właściwych fabryk. Modernizacją cegielni zajmował się głównie Max, którego fascynowały nowinki techniczne. Z racji swoich zainteresowań był nawet Przewodniczącym Związku Motorowego w Branicach.
   W 1940 roku na terenie cegielni działał obóz jeniecki. Początkowo umieszczani w nim byli żołnierze polscy z kampanii wrześniowej kierowani tutaj z obozu w Łambinowicach, potem jeńcy belgijscy, holenderscy, francuscy, a na końcu rosyjscy. Jednym z jeńców polskich był żołnierz, który po krótkim pobycie w Branicach skierowany został do pracy u gospodarza w Głubczycach. Po zakończeniu działań wojennych, ożenił się z polską dziewczyną wywiezioną na roboty przymusowe do Głubczyc i do lat siedemdziesiątych prowadził znany zakład zegarmistrzowski w Głubczycach.
   Jeńcy pracowali w cegielni, tartaku i fabryce dykty. Jak wspomina jedna z mieszkanek Branic; jeńcy w czasie wolnym wykonywali piękne wyroby rękodzielnicze i następnie starali się je sprzedać za papierosy i jedzenie. Pamiątką po tamtych czasach jest wiszący do tej pory w jej pokoju żyrandol.
   Podczas działań wojennych w pobliżu i na teren cegielni spadły 2 samoloty niemieckie. Szczątki jednego z nich, który wbił się głęboko w ziemię wykopywano jeszcze po wojnie podczas eksploatacji gliny. Drugi samolot lotem nurkowym spadł na nieistniejący już lasek za cegielnią (obecnie teren wysypiska śmieci). Pilot niemiecki ratował się skokiem ze spadochronem. Po wylądowaniu otoczony został przez jeńców rosyjskich, słysząc mowę rosyjską myślał, że jest za linią frontu przyjął pozycję obronną mierząc z automatu do otaczających go Rosjan. Sytuację wyjaśnił nadbiegający wachmistrz niemiecki. Co do losu jeńców w końcowych miesiącach wojny nie ma żadnych informacji.
   Żołnierze niemieccy w końcówce wojny w fabryce dykty zmagazynowali większą ilość materiałów wybuchowych. Magazyn ten został trafiony pociskiem rosyjskim i wyleciał w powietrze. Zniszczony został również tartak.
   Siostra braci Grotschel pracowała w administracji lazaretu wojskowego mieszczącego się w szpitalu branickim. Po otrzymaniu rozkazu ewakuacji lazaretu w głąb Niemiec, także i ona wyjechała razem z innymi pracownikami administracyjnymi. Zbliżający się front spowodował ucieczkę mieszkańców Branic w kwietniu 1945 roku w głąb Czech. Grotschelowie swoim samochodem ciężarowym pomogli się ewaku-ować 5 rodzinom pracownikom cegielni między innymi rodziny Zimny, Kaul, Hajduk. Po wkroczeniu wojsk radzieckich na teren Czech większa część mieszkańców Branic wróciła do domu. Nie każdemu jednak było dane wrócić. Wśród tych osób znalazła się również żona Grotschela, która została zastrzelona przez żołnierzy radzieckich podczas próby gwałtu na jej osobie.
   Po II wojnie światowej jeden z braci zakupił w Niemczech w 1953 roku w Freistaat starą cegielnię, którą zmodernizował i rozpoczął produkcję cegły. W 1964 roku zatrudniał 12 pracowników, produkcja wyniosła 7 milionów sztuk. Cegielnia przestała istnieć w związku z wprowadzaniem nowych technik budowlanych i konkurencją dużych kombinatów budowlanych.
   Po zniszczeniach wojennych cegielnia w Branicach została odbudowana i w 1949 roku znacjonalizowana. Cegła produkowana w Branicach była bardzo dobrej jakości i w związku z tym była wywożona transportem samochodowym do Nasiedla, a następnie koleją dostarczana do odbudowującej się ze zniszczeń wojennych Warszawy.
   W 1993 roku cegielnię zakupił prywatny przedsiębiorca. Cegła z branickiej cegielni do dnia dzisiejszego trafia na budowy i cieszy się dużym wzięciem.

Benedykt Pospiszyl – Nowa Gazeta Branicka Nr 6/2003


Początek strony

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 26-06-2005