logo
Wróć na stronę główną

PROZA

Szkice Ewy
Baśnie Ewy
Opowiedz Anno cz. I Opowiedz Anno cz. II Opowiedz Anno cz. III Opowiedz Anno cz. IV Opowiedz Anno cz. V Pamiętnik pacjenta Wspomnienia

Baśnie Ewy

Bajka nad bajkami Moja baśń
Ciepło Orlego Nosa
Owszem Jabłoń i jabłonki O grzędnym mieszkaniu

Ciepło Orlego Nosa

   Ubrany jest. Nawet powiem składnie. Ubrany przednio ciepło. Zima się zbliża trzeba znowu handlować. Na bazarze Krewko trzeba tulić dłonie. Targ owocami i jarzyną kiedyś może będę miał budkę. Mekintosze, Kosztele, Grynszpany, Renety; tylko tak niewiele. Muszę być na przyszłość licząc umyte. Całkowita niepodległość Papierówki. Szpital z chodnika na chodnik przez ulicę. Co do jabłek Mam w zaufaniu plastikowe torebki i mam nie mylić przechodniów na placu. Targowisko, sąsiadem jest warzywiarz. Wstaję o godzinie trzeciej by zdążyć na przysługę kolegi. Który mikrobusem odwozi z naszej wsi Reńska Nowa Wieś cała się załaduje do miasta. Utraciłem honor bo piłem alkohol. Cóż za fagas. Wcześniej byłem inżynierem, amortyzowałem mosty w projekcie. Stare dobre czasy. A teraz przytupuję z dziarsko śmieszną miną bombami jabłek. Mam dużo doświadczeń. Towarzystwo mnie wykoleiło. Dom za miastem. Rozgrzewam się, chucham w dłonie, klaszczę. Przytupuję, zimno mi. Już przyjechałem oddać do życiorysu Wprawkę. Z dziewczyną, która skłoniła mnie do picia wódki zerwałem. Ponowne mężczyźniane. Prozaiczny zgwałcony żywot. Pamiętam ich alkohol, grypsera złożona. Psychologię opanowałem na studiach, znam określenie. Uśmiany koń.
   W warzywniaku jest dziewczyna, ale się ode mnie odgradza. Zawsze jest z rodzicami, jest dużo młodsza. Poczęstowała mnie wczoraj pyszną kanapką. Mam za zadanie pracę od świtu do wieczora. W lecie to Raj. Rozmawiam z Ewką oczywiście planowo, bo miłości nie da się ukryć. Pamiętam jak szła na stanowisko z wędliną zakłopotana chorobą mamy. Oni są niewiele bogatsi od nas. Mają mikrusa. Przez te lata pracy. Matka jest w domku. Przynosi im bo jest z ojcem na targu. Jedzenie z herbatą w termosie. Nie lubimy jabłek. Teraz jest zimno, bo to już pora późnej jesieni. A matka jej jakoś przyszła do siebie. Pogaduję w takt naszych rozmów. Siatki plastykowe to mój pomysł. Zachęcający ją. Inni się nie mogą oswoić. Wolą torby pakunkowe. Trzeba by całego wykładu dlaczego są lepsze. Te też nie są gorsze, ale to kwestia uprzedzeń i przyzwyczajenia. Fakt, że froteryzują powietrze niestety nie jest wytrzęsiony z jabłonki.
   Mam za zadanie spozierać na przejście. Sygnałowe z zebrą. I licznik podtrzymywać przy kasowniku kierunkowej Dyrekcji, to moje stanowisko pracy. Nie zamierzam zamieniać się na tuczone jabłka. Mam lat 14. Tematy oficjalne międzynarodowe słowo jabłka. Wszak wspomniałem o swoim wypaczeniu trunkiem. Zewsząd sami tacy sami. Nie jestem monotonny. Ewa, czy mnie zechcesz odwiedzić? Przykład dziczyzny. Gerontolne ośle uszy. Wiem, że mnie nie spotka Kazoistyka. Maniactwo logiki. Umarł człowiek. Ubrałem się, potem rozebrałem.
   Wiem co to jest myśl niemożliwa. Afront aforyzmu, takie bluźnierstwo zblazowane. Nauka wartości. Normalne i przegrane. Zmierzch literatury. Która to rzekła; kobiety ze wschodu są bitne. Doskonale zrzucające winę. Nauka psychiatrii jest jednakowo śmiesznie spaczona. Mówię to leśniczemu, bo Ewy ojciec jest gajowym. A ja sprowadzam białego kruka. Pakunkowo. Patrz Ewo gołębie, czy im nie zimno? Takim zaraz posypię karmy. Jakiej chcesz treści. Włączam magnetofon, wiesz że tego nie lubię. Nie chodziliśmy na studiach na dyskoteki. Ewko co to jest brama do grzechu, powód do płaczu, a jestem w płciowym wieku. To jest surrealna Rozmowa. Mam mieć jedyną ukochaną Kostkę. Umówionego Knedliczka, to ma przepływać jak w aorcie. Czy lubisz potrawy dodatkowe?
   Miałam abulię. Równie łatwo można się głodzić. Musi być wyzwoleńcze wychodne. Choć majeranku. Nie nic, Czy to się nazywa szpalta. Nie zdążyłaś popsować Ewka zakochana w drewnie i w gwoździach. Panią nazywają Opal. Haczy nas nieregularnie rysy, ale mnie mama skrzyczałaby gdybyś miała podobny gen. Mój dziadziuś został ukarany Wuju Janie. To jest myśl kobieca. Panieńska frywolia. Będę walczył tu o każde Polskie Słowo to jest załapane oczko. Kobieto czy ta Panika była szczera. Potrafiłam wtedy gdy drugi dziadziuś pozwolił mi wejść do hodowli pieczarek. Bezduszność Akcja już zmądrzała. Tak secula seculorum Cała wiedza. Wiesz właśnie się smuciłam. A ja Ewko długo się zastanawiam jakbym mieszkał w Mieście. Poznałabym smak ale tylko dużego Miasta nie innego jak Opole.
   Wiesz śniłaś mi się jak się wpływa z jeden dwa. I myślę o tym. Jak hecę. Chcesz drożdżówkę Czy byliśmy obłędni Chodzisz na spytki.

EWA

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 09-09-2005